czwartek, 13 maja 2010

Grubsze podsumowanie

Tak się jakoś składa, że wpisy na tym blogu, to głównie podsumowania. Nie inaczej jest i tym razem :)

Znudził mi się standardowy szablon bloggera i postanowiłem tchnąć w bloga nieco świeżości. Nowa skórka miała być minimalistyczna. Z uzyskanego efektu jestem umiarkowanie zadowolony. Klimat wyszedł nieco żałobny, popracuję w najbliższym czasie nad edycją tego szablonu, by nie było tu tak ponuro. Wszelkie sugestie mile widziane. Zastanawiam się też nad wyrzuceniem stąd reklam adsense. Przy niewielkiej ilości odsłon dziennych blog i tak nie zarabia dzięki nim, a tylko pewnie odstraszają tych kilku czytelników, którzy tu jednak zaglądają od czasu do czasu. Reklamy wrzucam już niemal odruchowo na każdą nową stronę, ale nie zawsze niesie to za sobą jakiś sens.

Przy zmianie szablonu poznikały paski postępu wizualizujące stan spłaty mojego kredytu. Nie znaczy to jednak, że spłat zaprzestałem, a i same paseczki raczej wrócą, jak tylko zakończę dopieszczanie wyglądu bloga. Przez ostatnie dwa miesiące nie robiłem nadpłat mojego kredytu hipotecznego. Gotówka była w obrocie, za to dziś mogłem przelać grubszą sumkę i podobnie jak w lutym nadpłaciłem 5000 zł. Jeżeli utrzymam tempo, to główny cel na 2010 rok powinien być osiągnięty dosyć szybko.

Realizacja pozostałych noworocznych postanowień nie idzie już tak gładko. Praktycznie na chwilę obecną zaprzestałem budować fundusz bezpieczeństwa. W tej chwili jest na minimalnym poziomie dwumiesięcznych wydatków i taki pozostanie do momentu całkowitej spłaty kredytu. Zdywersyfikowane źródła dochodów dają mi względny komfort i poczucie bezpieczeństwa. Od samej idei budowy takiego funduszu się nie odżegnuję i do jej realizacji jeszcze wrócę.

Na fundusz celowy pieniądze są co miesiąc przelewane, zlecenie stałe w mBanku funkcjonuje sprawnie. Zmienił się jednak cel. Jak wspominałem w ostatnim wpisie chodzi za naszą rodziną pomysł zamieszkania na wsi. Żona dostanie od swojego ojca działkę zabudowaną budynkiem gospodarczym. Polecam wszystkim jej bloga o adaptacji stodoły na dom. Pieniądze z funduszu celowego w pierwszym rzędzie przeznaczone zostaną na opłacenie geodety, który dokona podziału działki.

W styczniowym wpisie jak i komentarzach pod nim na temat prowadzonego przez siebie biznesu roztoczyłem pewną aurę tajemniczości:) Chciałbym dopowiedzieć, że nie wymyśliłem żadnego cudownego sposobu na zarabianie pieniędzy. Sprzedaję własny produkt, który klient dodatkowo może spersonalizować. Robota jest pracochłonna, konkurencja duża, jakość u wszystkich podobna, wiec siłą rzeczy trzeba walczyć na ceny, a to już nie prowadzi do niczego dobrego (jedynie klienci się cieszą). Pracujemy ciężko, więc istotnie zarabiamy. Zysk nie jest jednak imponujący jeżeli przyjrzeć się ilości włożonej w to pracy.

Stąd dochodzę do wniosku, że rzucanie etatu na chwilę obecną, żeby móc dodatkowe osiem godzin pozasuwać przy własnym biznesie to wcale nie jest rozwiązanie. Tyranie 24h na dobę to nie jest sposób na życie jakie ja i moja rodzina chcielibyśmy prowadzić. Coraz bardziej dostrzegam potrzebę budowania w miarę pasywnych dochodów. Potencjał widzę w stronach tworzonych pod reklamy. Nie jest to dla mnie jakaś nowość, bo już od długiego czasu się tym zajmuję. Na chwilę obecną zarabiam na tym tyle, że mam na minimalną wypłatę z adsense co miesiąc. Teraz chciałbym jednak większość swoich sił skierować w tym kierunku, nie rezygnując oczywiście z pozostałych źródeł dochodu. Liczę po prostu na powolne, ale jednak stałe zwiększanie dochodów z adsense. Motywacyjnego kopa do działania dał mi Marcin z Rentier Bloga. Właściwie nie napisał niczego o czym bym nie wiedział, ale czasem trzeba coś od kogoś usłyszeć raz jeszcze żeby w końcu zacząć działać.

Najbliższy czas poświęcę na wyszukiwanie dochodowych nisz w które mógłbym wejść ze swoimi stronami, a efekty z pewnością opiszę wkrótce na blogu.