niedziela, 31 stycznia 2010

Styczeń najlepszym miesiącem w biznesie

Styczeń, a dokładniej jego pierwsza połowa, był okresem wytężonej pracy. Byłem na to przygotowany, ale, jak się okazało, niedostatecznie. Dopadła mnie "klęska urodzaju", zleceń było tyle, że nie byłem w stanie realizować ich na bieżąco. Pomimo tego, że wziąłem kilka dni urlopu na żądanie w pracy na etacie oraz tego, że zasuwałem praktycznie 24h na dobę bez snu musiałem w końcu w pewnym momencie zacząć odmawiać klientom. Gdybym tylko sprostał i przyjął do wykonania wszystkie zlecenia zarobiłbym przynajmniej dwa razy tyle. Mimo to, przypływ gotówki i tak był w styczniu ogromny jak na moje aktualne warunki i dzięki temu będę mógł jutro nadpłacić kredyt kwotą 5000 zł.

To doświadczenie było dla mnie bardzo cenne i skłoniło mnie do postawienie sobie kilku pytań:
Dlaczego jeszcze pracuję na etacie za 1500 zł brutto?
Jak mogę się w przyszłości lepiej przygotować na taki dobry okres w działalności gospodarczej?
Czy nie pracuję zbyt ciężko w stosunku do spodziewanego wynagrodzenia?


Póki co, pozostawiam to sobie jeszcze do przemyślenia, ale już wiem, że muszę w jakiś sposób przeorganizować swoje życie zawodowe.

środa, 27 stycznia 2010

Kredyt hipoteczny po rekomendacji T

Jak przeczytałem dziś na stronie Bankiera, Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zakończyła już prace nad Rekomendacją T i możliwe, że zostanie ona przyjęta przed 9 lutego, na kiedy to zaplanowane jest jej kolejne posiedzenie.

O co chodzi z tą Rekomendacją T? Z mojego punktu widzenia najważniejszą sprawą jest ograniczenie dostępu do kredytów osobom posiadającym już zobowiązania z tego tytułu oraz osobom o niższych dochodach. Maksymalnie 50% dochodów osób których zarobki kształtują się na poziomie średniej krajowej lub są niższe będzie mogło być górnym pułapem wydatków na obsługę kredytu hipotecznego. Trzeba też będzie mieć przynajmniej 20% wkładu własnego, aby móc się o taki kredyt ubiegać. Nowe przepisy nakładałyby na banki także obowiązek aktywnego korzystania z danych Biura Informacji Kredytowej, choć odnoszę wrażenie, że robią to teraz nawet bez rekomendacji.

Jeżeli Rekomendacja T wejdzie w życie, może się okazać, że nastąpi znaczny spadek ilości udzielanych kredytów hipotecznych, co z kolei może się przyczynić do obniżki cen nieruchomości. Dla tych co mają zamiar kupić nieruchomość za gotówkę do dobra informacja. Gorzej z tymi, którzy będą zmuszeni brać wkrótce kredyt hipoteczny, być może warto się z tym pośpieszyć i skorzystać z obowiązujących obecnie luźniejszych warunków? Sam nie wykluczam kolejnego kredytu na większe mieszkanie/dom, ale planuję taką ewentualność najwcześniej za klika lat, więc jeszcze wiele może się zmienić.

sobota, 23 stycznia 2010

Półmetek

Połowa kredytu spłacona, teraz już musi być z górki. Za sprawą nadpłaty na początku stycznia (3000 zł), saldo na dzień dzisiejszy wynosi 22425,45 zł. Dodatkowo bank sprawił mi miłą niespodziankę przysyłając pisemko o obniżce oprocentowania do 5,33. To już druga obniżka w trakcie mojego spłacania, a zaczynałem w grudniu '07 od 7,51%.

Aktualnie moja rata to tylko 198,69 zł. Nie stanowi to już większego obciążenia dla domowego budżetu. Mimo wszystko nadal będę starać się nadpłacać jak najszybciej. Po pierwsze dlatego, że nikt mi nie zagwarantuje, że oprocentowanie, które teraz tak pięknie spada, za klika lat nie zacznie gwałtownie rosnąć. Po drugie, nawet przy obecnym oprocentowaniu do końca okresu kredytowania musiałbym oddać dla banku samych odsetek jeszcze dodatkowo ok. 15000. Nie jestem aż tak hojny :) Ludzie często popełniają ten błąd, że patrzą jedynie na to ile będzie wynosić ich miesięczna rata, a nie na to ile w sumie tak naprawdę zapłacą bankowi za udzielenie kredytu.

Jeszcze inna sprawa, że chyba nie dalibyśmy rady z żoną i dwójką dzieci mieszkać w naszym małym mieszkanku przez najbliższe 13 lat. Dlatego też jak najszybciej trzeba je spłacić, a potem sprzedać/wynająć (opcja do przemyślenia) i rozejrzeć się koniecznie za czymś większym.

Już teraz mogę stwierdzić, że styczeń był świetnym miesiącem dla mojego biznesu, zdecydowanie najlepszym z dotychczasowych. Wygląda na to, że na początku lutego będę mógł zrobić przynajmniej taką samą nadpłatę jak na początku stycznia. Noworoczny cel staje się dzięki temu coraz bardziej realny, co więcej, coraz częściej w głowie świta mi myśl, że jeszcze w tym roku uda się kredyt spłacić całkowicie. Czy to jednak nie przesadny optymizm? Jak będzie, czas pokaże.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Cele na 2010 rok

Początek roku sprzyja snuciu planów i wyznaczaniu sobie nowych celów. Nie będę tu szczególnie oryginalny i też przedstawię swój plan działania w najbliższych dwunastu miesiącach.

Priorytetem jest kredyt hipoteczny. Cel na rok 2010 to zejść z zadłużeniem do 10000 zł. Zamiar dosyć ambitny biorąc pod uwagę moją dotychczasową historię spłaty, ale jak najbardziej możliwy do zrealizowania.

Inne zadłużenie. Czyli uściślając - pieniądze pożyczone od rodziny. W tym roku nie zamierzam angażować sił w jego spłatę. Korzystam z tego, że nie muszę, że nie rosną odsetki i nikt mnie nie ściga. Mam na szczęście ten komfort dlatego odkładam to na dalsze lata.

Fundusz bezpieczeństwa, zgodnie z jeszcze zeszłorocznym postanowieniem, nadal będzie budowany powoli. Co miesiąc na ten cel odłożę 100zł.

Tegoroczna nowość w budżecie to fundusz celowy. Zamierzam odkładać pieniądze na sfinansowanie w przyszłości uzupełniających studiów magisterskich. Miesięcznie na ten "fundusz" przeznaczę 200zł. Już zresztą zrobiłem zlecenie stałe w mBanku i pierwsza wpłata powędrowała na osobny rachunek oszczędnościowy.

Biznes. Oczywiście celem jest, aby przynosił dochód. Jak największy:) A przynajmniej taki, który pozwoli zrealizować pozostałe cele.

Wszystkim, którzy tu od czasu do czasu zaglądają, życzę w nowym roku spełnienia wyznaczonych sobie celów finansowych i nie tylko:)