sobota, 23 stycznia 2010

Półmetek

Połowa kredytu spłacona, teraz już musi być z górki. Za sprawą nadpłaty na początku stycznia (3000 zł), saldo na dzień dzisiejszy wynosi 22425,45 zł. Dodatkowo bank sprawił mi miłą niespodziankę przysyłając pisemko o obniżce oprocentowania do 5,33. To już druga obniżka w trakcie mojego spłacania, a zaczynałem w grudniu '07 od 7,51%.

Aktualnie moja rata to tylko 198,69 zł. Nie stanowi to już większego obciążenia dla domowego budżetu. Mimo wszystko nadal będę starać się nadpłacać jak najszybciej. Po pierwsze dlatego, że nikt mi nie zagwarantuje, że oprocentowanie, które teraz tak pięknie spada, za klika lat nie zacznie gwałtownie rosnąć. Po drugie, nawet przy obecnym oprocentowaniu do końca okresu kredytowania musiałbym oddać dla banku samych odsetek jeszcze dodatkowo ok. 15000. Nie jestem aż tak hojny :) Ludzie często popełniają ten błąd, że patrzą jedynie na to ile będzie wynosić ich miesięczna rata, a nie na to ile w sumie tak naprawdę zapłacą bankowi za udzielenie kredytu.

Jeszcze inna sprawa, że chyba nie dalibyśmy rady z żoną i dwójką dzieci mieszkać w naszym małym mieszkanku przez najbliższe 13 lat. Dlatego też jak najszybciej trzeba je spłacić, a potem sprzedać/wynająć (opcja do przemyślenia) i rozejrzeć się koniecznie za czymś większym.

Już teraz mogę stwierdzić, że styczeń był świetnym miesiącem dla mojego biznesu, zdecydowanie najlepszym z dotychczasowych. Wygląda na to, że na początku lutego będę mógł zrobić przynajmniej taką samą nadpłatę jak na początku stycznia. Noworoczny cel staje się dzięki temu coraz bardziej realny, co więcej, coraz częściej w głowie świta mi myśl, że jeszcze w tym roku uda się kredyt spłacić całkowicie. Czy to jednak nie przesadny optymizm? Jak będzie, czas pokaże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz