niedziela, 31 stycznia 2010

Styczeń najlepszym miesiącem w biznesie

Styczeń, a dokładniej jego pierwsza połowa, był okresem wytężonej pracy. Byłem na to przygotowany, ale, jak się okazało, niedostatecznie. Dopadła mnie "klęska urodzaju", zleceń było tyle, że nie byłem w stanie realizować ich na bieżąco. Pomimo tego, że wziąłem kilka dni urlopu na żądanie w pracy na etacie oraz tego, że zasuwałem praktycznie 24h na dobę bez snu musiałem w końcu w pewnym momencie zacząć odmawiać klientom. Gdybym tylko sprostał i przyjął do wykonania wszystkie zlecenia zarobiłbym przynajmniej dwa razy tyle. Mimo to, przypływ gotówki i tak był w styczniu ogromny jak na moje aktualne warunki i dzięki temu będę mógł jutro nadpłacić kredyt kwotą 5000 zł.

To doświadczenie było dla mnie bardzo cenne i skłoniło mnie do postawienie sobie kilku pytań:
Dlaczego jeszcze pracuję na etacie za 1500 zł brutto?
Jak mogę się w przyszłości lepiej przygotować na taki dobry okres w działalności gospodarczej?
Czy nie pracuję zbyt ciężko w stosunku do spodziewanego wynagrodzenia?


Póki co, pozostawiam to sobie jeszcze do przemyślenia, ale już wiem, że muszę w jakiś sposób przeorganizować swoje życie zawodowe.

7 komentarzy:

  1. można zapytać co to za biznes sobie kręcisz na boku? nie chodzi mi o żadne tajemnice handlowe czy coś, tak z ciekawości chciałbym wiedzieć na czym udało ci się te 5k dodatkowo zdobyć.

    a co do pytań, które cię dręczą to ja bym na twoim miejscu jeszcze trochę pomęczył się na etacie nawet kosztem odrzucania części zleceń. dopiero jeśli ten trend z klientami się utrzyma przez kilka miesięcy to wtedy faktycznie bym rzucił etat w diabły i robił tylko na swoim. taka postawa może i jest asekurancka i niezbyt pasuje do tygrysa biznesu, ale coby nie pisali ci od motywacji to jednak coś jeść trzeba a i kredyty same się nie spłacą więc nie warto chyba od razu rzucać się na głęboką wodę bez koła ratunkowego. no chyba że już od dawna na zleceniach zarabiasz więcej niż na etacie, w takim przypadku rzuciłbym papierami dziś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog jest o wychodzeniu z długów, nie o sposobach na biznes i przy tym pozostanę. Jest kilka powodów dla których nie będę opisywać swojego biznesu, wszystkie są oczywiste. Nie chcę się też do końca ujawniać ze swoją tożsamością, a napisanie czym się zajmuję pozwoliłoby już łatwo mnie zidentyfikować:) Gdybym nie miał komfortu pisania anonimowo najprawdopodobniej nie pisałbym bloga wcale. Mogę napisać czym się nie zajmuję:), a próbowałem się zajmować, ale to temat na osobną notkę.

    Co do meritum posta... W tej chwili uważam tak samo jak Ty. Nie rzucę etatu, w obecnej sytuacji jakieś zabezpieczenie jest konieczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardziej mi chodziło o to czy to na przykład projektowanie układów scalonych czy tłumaczenie tekstów na arabski, twoje tajemnice i tożsamość mnie nie ciekawią. ale spoko, twoja sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam. Nie masz chatu więc piszę tutaj:

    Jak zrobiłeś te dwa paski postępu do kredytu hipotecznego i funduszu bezpieczeństwa?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ok, już sobie poradziłem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Robert
    Nie używam żadnego skryptu, zwykły css, można podejrzeć w źródle:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby taki pozytywny urodzaj pozostał na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń